Zaostrzająca się sytuacja międzynarodowa nie pozostaje bez znaczenia dla gospodarek państw, borykających się z problemem imigrantów. Zaostrzony rygor czy kontrole graniczne wpływają na stan oraz kondycję finansową państw bezpośrednio zaangażowanych, jak również państw ościennych. Jak radzą sobie nasi sąsiedzi i jakim wyzwaniom w czasach kryzysu musi stawić czoła branża TSL?

Sytuacja geopolityczna w Europie pozostaje cały czas jest napięta.  Kolejne Państwa wprowadzają kontrolę na swoich granicach. Wydarzenia ostatnich tygodni pokazały, że kraje Europy nie są przygotowane na falę emigrantów. Słaba organizacja służb zapewniających bezpieczeństwo i brak regulacji prawnych powodują chaos, który osłabia pozycję państw na arenie międzynarodowej.

Węgry i Grecja, od lat zmagają się z problemem migrantów. W ostatnim czasie ich problemy stały się bliższe kolejnym krajom. Niemcy, Austria oraz Słowacja przywróciły kontrole graniczne. Niektóre państwa rozważają zaostrzenie przepisów prawnych, nawet pomimo faktu, że mogą one kolidować z prawem międzynarodowym, zapewnią jednak bezpieczeństwo oraz porządek, którego oczekują obywatele. Prawo to będzie przewidywać kary za nielegalne przekroczenie granicy, włącznie z aresztowaniem i kara pozbawienia wolności. Z powodu wprowadzonych kontroli, od poniedziałku na przejściach granicznych w Austrią czy Niemczech, tworzyły się kilometrowe korki. Granica między Serbią a Węgrami została zamknięta w ubiegłym tygodniu, ze względu na niekontrolowane ilości imigrantów, płynność na drogach krajowych i autostradach została zachwiana na głównym szlaku komunikacyjnym między stolicą Serbii – Belgradem, a stolicą Węgier – Budapesztem. Dziesiątki głównych dróg zostały zamknięte na całym kontynencie, z powodu wzmagającego się ruchu przemieszczających się imigrantów kierujących się na północ.

Kolejnym punktem zapalnym stała się Dania oraz granica ze Szwecją, gdzie kierują się uchodźcy chcący przedostać się do Skandynawii. Sytuacja z tego tygodnia doprowadziła do paraliżu duńskiej kolei. Setki uchodźców udają się na promy kursujące do Szwecji. Od czwartku do Trelleborga oraz Goeteborga przybyło ich już 600. W Austrii doszło do zamieszek, w wyniku których policja została zmuszona do zamknięcia głównej autostrady, po której przemieszczała się kolumna złożona z 800-osobowej grupy imigrantów, która podążała do Budapesztu.

To tylko nieliczne utrudnienia, które powodują znaczne problemy dla europejskiej infrastruktury transportowej. Ważniejsze połączenia drogowe i kolejowe są zamykane lub ograniczane z powodu zaistniałej sytuacji. Nie pozostaje to bez wpływu, na kondycję polskiej branży TSL. Fundamenty silnej gospodarczo Europy, uginają się pod ciężarem konfliktów związanych z nieujednoliconą polityką migracyjną.  Jak na te zmiany powinna zareagować branża TSL?

– W niestabilnych czasach najważniejsza pozostaje szybkość reakcji i elastyczność. Wąskie gardła, które w procesach logistycznych zawsze występują, mają obecnie zupełnie inny wymiar. Dlatego firmy powinny się koncentrować na poszukiwaniu rozwiązań czy strategii radzenia sobie z tymi trudnościami. – radzi Sławomir Woźniak dyrektor ds. sprzedaży marki SOOT. Miejmy nadzieję, że sytuacja ma charakter przejściowy, mimo wszystko należy stawiać na racjonalizację a nie pełną optymalizację, która może być nieosiągalna w czasach konfliktu. – kontynuuje Sławomir Woźniak.

Wspólnym celem Europy jest teraz stabilizacja. Zamknięte drogi krajowe oraz autostrady, będą kosztować branżę TSL utratę płynności, a i zapewne znajdzie to odzwierciedlenie w wynikach finansowych gospodarek państw. Dlatego tak ważne jest by wspólnie dążyć do doskonalenia procesu logistycznego.

– Im większa świadomość zagrożeń i „wąskich gardeł”, tym większa szansa na wyjście z potencjalnego kryzysu obronną ręką. Zarządzanie kryzysowe może zminimalizować skutki takich sytuacji, bardzo istotne miejsce w tym zakresie zajmuje logistyka. Bez niej niemożliwe byłoby przewidywanie czy organizowanie przebiegu działań gospodarczych. – dodaje Sławomir Woźniak.

traffic-jam-688566_1280