Już za miesiąc kupujący w internecie będą mieli więcej praw, niż konsumenci podczas zakupów w tradycyjnym sklepie. Za sprawą harmonizacji unijnego prawa zostanie wprowadzona dyrektywa o e-handlu. W ubiegły piątek Sejm przegłosował ustawę. Co to oznacza dla klientów e-sklepów?
Przepisy dotyczące e-handlu mają ujednolicić zasady prowadzenia sprzedaży w internecie w całej Unii Europejskiej. Prawo nie będzie identyczne, ale we wszystkich krajach członkowskich będzie bardzo podobne. To kolejny krok w celu harmonizacji przepisów w UE oraz pobudzenia rozwoju e-commerce. Każde z państw członkowskich ma obowiązek wprowadzić je najpóźniej do 13 czerwca tego roku. W Polsce zostanie przyjęta nowa ustawa o prawach konsumenta.
Dłuższy czas na zwrot towaru
Aktualnie konsumenci mają 10 dni na oddanie towaru bez podawania przyczyny. Co ważne – liczy się moment zawarcia umowy. Od 13 czerwca 2014 r. czas ten wydłuży się do 14 dni i liczba ta będzie liczona dopiero od chwili otrzymania towaru. Dla sprzedawców ważną informacją jest to, że będą mogli potrącić koszty tzw. amortyzacji, czyli użytkowania towaru. Nowe przepisy dużą wagę przywiązują do informowania klientów o ich prawach. Konieczne będzie m.in. zamieszczenie informacji o prawie do zwrotu towaru. Jeśli sprzedający nie poinformuje o tej możliwości, kupujący będzie miał nawet rok na zwrot towaru. Co więcej, w tym skrajnym przypadku będzie mógł oddać nawet przedmioty noszące ślady użytkowania lub uszkodzone. Niezbędne są więc odpowiednie zmiany w regulaminach e-sklepów.
Na piątkowym posiedzeniu Sejmu w dniu 09.05.2014 r. zostały uregulowane także kwestie kosztów transportu w przypadku zwrotu towarów. Klient zapłaci wyłącznie za odesłanie produktu. Konsument odzyska środki zapłacone za towar oraz jego dostarczenie w przypadku, kiedy wybierze najtańszy, oferowany przez sprzedającego, sposób dostawy towaru. W pozostałych przypadkach właściciel e-sklepu nie będzie musiał zwracać dodatkowych kosztów.
Nowe zasady reklamacji
Zgodnie z nowymi przepisami, klient musi znać wszelkie koszty związane z transakcją jeszcze przed jej zawarciem. Dodatkowe opłaty, które sklep ujawni już po zawarciu umowy, nie będą miały znaczenia dla kupującego. Nadprogramowe koszty poniesie właściciel sklepu. Pozwoli to uniknąć nadużyć stosowanych przez niektórych sprzedawców. Duże zmiany nastąpią także w kwestii reklamowania towarów i usług. Obecnie kupujący może reklamować produkty do 2 lat od momentu zakupu. Do wyboru ma również naprawę lub wymianę towaru na nowy. Sklep jednak nie musi się zgodzić na wymianę, jeśli koszt naprawy jest znacząco niższy. Sprzedający musi ustosunkować się do reklamacji w ciągu 14 dni od daty otrzymania przesyłki. Jeśli tego nie dokona, przyjmuje się, że reklamacja została uznana. Nowe przepisy wyróżniają rękojmię – odpowiedzialność sprzedającego względem kupującego, która wynika z ustawy oraz gwarancję, obejmującą głównie wady fizycznie przedmiotu. W przypadku gwarancji to producent decyduje co powinno być objęte w sprzedanym przez niego towarze gwarancją. Ta forma ochrony ustanawiana jest w drodze dobrowolnej umowy bądź oświadczenia i stanowi wyłącznie dodatkowe uprawnienie kupującego. W nowej dyrektywnie całkowicie znika pojęcia „niezgodności towaru z umową”. To sprzedawca będzie musiał udowodnić klientowi, że wada wynika z jego winy.

Co to oznacza dla e-sprzedawców?
Nie brakuje głosów, że nowatorskie przepisy oznaczają dodatkowe obciążenia dla właścicieli sklepów internetowych. To oni będą musieli ponieść koszt wprowadzenia nowych rozwiązań oraz dodatkowych regulacji. Jednak rynek e-commerce jest na tyle konkurencyjny w stosunku do sklepów stacjonarnych, że e-biznes nadal będzie opłacalny.
– Nowa ustawa wprowadzi wiele udogodnień dla e-kupujących. Na pewno wpłynie na większy komfort zakupów i ich bezpieczeństwo. Bezpośrednim efektem wprowadzonych regulacji prawnych będzie popularyzacja zakupów internetowych oraz rosnąca dynamika sprzedaży w e-handlu – mówi Mirosław Sobieraj praktyk e-commerce oraz Członek Zarządu agencji Trol InterMedia, właściciela marki 2ClickShop. – Nastąpi także upowszechnienie transakcji zagranicznych. Konsumenci będą mieli możliwość zakupu produktów niedostępnych w kraju, a dla sprzedających otworzą się nowe rynki, na których będą mogli pozyskiwać klientów. Z drugiej strony zwiększy to koszty związane z prowadzeniem e-biznesów, co nie jest już pocieszające dla branży. – dodaje Sobieraj.
Nowe przepisy nie tylko ułatwią robienie zakupów w sklepach internetowych, ale także zwiększą ich przejrzystość. Dla konsumentów oznaczają przede wszystkim zwiększoną ochronę. Poza tym istotne jest, że Polacy będą mogli, zarówno prowadzić e-biznes, jak i dokonywać zakupów, na tych samych zasadach, co pozostali obywatele Unii Europejskiej.