Z projektantem Pawłem Jasiewiczem rozmawiamy o pracy z drewnem, eksperymentach i misji projektanta.

 

Jeszcze 50 – 60 lat temu mieszkańcy wsi – choć nie tylko – przejawiali naturalne zrozumienie materiału jakim jest drewno. Znali jego możliwości i ograniczenia. Czy ten czas jest już przeszłością?

Lata PRL przyniosły uprzemysłowienie kraju, co pomogło go odbudować. Wielu rzemieślników z małych warsztatów trafiło do zakładów pracy, lecz nie pozbawiło to ich umiejętności. W odpowiedni sposób zostały dostosowane do produkcji przemysłowej. W latach 50-ch została przerwana pewna ciągłość małych warsztatów, lecz nie pracy z drewnem. Nauka o drewnie i stolarstwo w Polsce ma się świetnie i nie możemy mówić, ze coś się skończyło. Jest to bardziej złożone zagadnienie. W Skandynawii i Europie Zachodniej praca rzemieślnicza w małych manufakturach ma ciągłość. W Polsce ustawa o rzemiośle z roku 1989 zapoczątkowała otworzenie tysięcy małych warsztatów. A w ostatnich latach widzimy duże zainteresowanie młodych projektantów współpracą z rzemieślnikami różnych profesji, którzy na nowo odkrywają kulturę rzemieślniczą.

Powrót do przeszłości?

Nie do końca tak jest. To ważny nurt sublimacji naszej kultury materialnej. Ale trzeba też spojrzeć w przyszłość i zastanowić się jak połączyć tradycję z nowoczesnością. Dobrym przykładem może być Wydział Technologii Drewna warszawskiej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Bardzo wiele osób zajmuje się tu drewnem, nauką o drewnie i meblarstwie. Są to świetni fachowcy. Pełni fascynacji. Nie jest to trend „zrób to sam” lub narracja rzemieślnicza. Nie chodzi o pracę z dłutem i strugiem, ale naukę o drewnie i umiejętności wykorzystania jej w gospodarce kraju.

W swojej pracy projektowej skupiam się na zagadnieniach jak w warunkach przemysłowych wykorzystać cechy i zalety rzemiosła. Jak uprzemysłowić rzemiosło i łączyć je z nowymi technologiami, i nowymi procesami wytwórczymi.

Rozumiem, że chce pan połączyć tradycję z wymogami współczesnego przemysłu?

W pracach, które obecnie realizuję dążę do zrozumienia – czym może być proces wytwórczo-technologiczny. Myślę współczesnymi technologiami w pracy rękoma. Tak określony cel prowadzi mnie do konkretnych decyzji, które muszę podejmować w trakcie projektowania. Pracuję w drewnie, ale nie jestem do niego ograniczony. Jeśli jest taka możliwość wykorzystuję także inne materiały. Łączę je ze sobą. Nie zawsze każdy z projektów nadaje się do wdrożenia przemysłowego lub na małą skalę. Czasem jest – jedynie i aż – doświadczaniem i rozumieniem czym jest sam materiał i co można z nim zrobić.

Czy można powiedzieć, że to eksperymentalny styl pracy projektanta?

Ważne, żeby od razu uściślić – czym jest eksperyment konkretnie dla mnie. Postrzegam go wielowymiarowo. Jednym z aspektów jest poszerzanie granic wzornictwa przemysłowego przez wykorzystanie możliwości technologicznych w przeprowadzanym badaniu. Eksperymentuję z materiałem i procesem, lecz nie odcinam się od przemysłu. Sprawdzam możliwości i próbuję przecierać ścieżki, robiąc to na co nie może sobie pozwolić przemysł. Czyli na przerwanie produkcji. Takie podejście do projektowania wywodzi się jeszcze z lat 70-ch i zostało wprowadzone we Włoszech. Staram się doświadczać materiał, zrozumieć go i naginać jego możliwości. Wyznaczać jego granice. To często prowadzi do zaskakujących rezultatów. Świadomość eksperymentowania i doświadczania granic – w tym wypadku akurat drewna – pozwala mi zrozumieć czym właściwy produkt powinien być. Pewne elementy takich doświadczeń projektowych można wykorzystać w wielkoseryjnej produkcji. Ale przyznaję, że nie jest ich aż tak dużo.

Druga strona eksperymentu jest związana z kulturowym kodem. Pewne metody tradycyjnej pracy z drewnem są wypracowane przez setki lat. Wychowując się w konkretnej kulturze i konkretnym środowisku powielamy zakodowane wcześniej znaki. Interesuje mnie co należy zrobić, żeby nie odtwarzać tego co jest w nas zakodowane tylko przetwarzać to na język współczesny – albo tworzyć wręcz nowe elementy takiego kodu. To mnie kieruje w stronę pracy technologicznej. Do zrozumienia czym jest możliwość wykorzystania współczesnych obrabiarek i technologii, ale w nowy sposób. Nie w najbardziej oczywisty najbardziej znany, najbardziej standardowy.

Końcowy efekt pracy projektanta powinien być bardzo rzetelny. Powinien być wykonany ze zrozumieniem i szacunkiem do zasad opracowanych w minionych wiekach ale uwzględniając możliwości współczesności. I temu ma służyć eksperyment. Taka jest moja rola. Na pewno jest to w pewien sposób trudne jeśli chodzi o technologię przemysłową. Ale jest to możliwe i wielu osobom się to udaje.

Można spotkać pięknie zaprojektowane przedmioty, które w codziennym użytku byłyby dla właściciela nieco… problematyczne. Jaką rolę ogrywa w Pana projektach funkcjonalność?

Dopuszczam wszelkie rodzaje projektowania. Jeśli ktoś ma potrzebę stworzenia przedmiotu estetycznego i ten przedmiot właśnie przez brak funkcji może odnaleźć się w przestrzeni mieszkalnej. Do tego wpływa na lepsze samopoczucie posiadacza – to przez ten fakt jest przedmiotem jak najbardziej funkcjonalnym. Choć nie w sposób, w jaki bezpośrednio rozumiemy funkcjonalność. W momencie gdy odchodzimy od funkcjonalności – jest to już bardzo autorska wypowiedź na konkretny temat estetyczny. Ale dla mnie nie jest to projektowanie w dosłownym tego słowa znaczeniu.

W mojej pracy nie chodzi o odtwórcze ozdabianie przedmiotów. Zawód projektanta postrzegam przez funkcjonalność. To co projektuję nie robię dla siebie i swojego ego, ale dla ludzi. I tak powinno być.

Paweł Jasiewicz projektuje przedmioty (głównie meble i elementy wyposażenia wnętrz), które charakteryzują się prostą formą i funkcjonalnością. W latach 2009-2011 współtworzył studio Kompott, a następnie otworzył własną pracownię w Warszawie. Współpracował ze Studiem Rygalik i Touch Ideas, z którym w 2011 roku zdobył prestiżową nagrodę Red Dot Design Award (za projekt opakowania piwa Łomża Niepasteryzowana). Obecnie prowadzi eksperymentalną pracownię drewna na Wydziale Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. 

Źródło: www.designerer.com