Wywiad z Patrykiem Białasem katowickim działaczem miejskim prowadzi Olga Kostrzewska-Cichoń.

Olga Kostrzewska – Cichoń: Ile miałeś lat, gdy poznałeś słowo „ekologia”

Patryk Białas: Byłem w szkole podstawowej. Poznałem ekologię jako część nauki o przyrodzie. Były to lekcje biologii i geografii. Nie mówiono wtedy o ekologii jako o ogromnej odpowiedzialności, jaka na nas ciąży. To było bardzo ogólne pojęcie – ekologia, ochrona środowiska. Teraz wygląda to inaczej. Dziś są wyniki badań naukowych o zmianach klimatycznych. Nauczyciele mają dostęp do faktów i danych. Dziś łatwiej rozmawia się o ochronie klimatu.

OK: – Wracasz więc do szkół, przedszkoli i tłumaczysz to inaczej.

PB: – W pierwszej kolejności zaczynam od najbliższych: żony i moich dzieci. Potem idę do ich nauczycieli. Potem zapraszają mnie dyrektorzy i nauczyciele innych szkół i przedszkoli. Dzieci są jedynymi osobami na świecie, których zazwyczaj nie pyta się o zdanie. A przecież to, co robimy dla naszej siostry Matki Ziemi, ich właśnie najbardziej dotyczy. Na szczęście coraz więcej organizacji i firm wie, że edukację ekologiczną najlepiej zaczynać już w wieku przedszkolnym. Świadczą o tym liczne konkursy dla najmłodszych i kampanie edukacyjne skierowane do szkół i przedszkoli. Przykładem może być organizowany przez moich kolegów i koleżanki od wielu lat w Katowicach w Euro-Centrum Piknik Nauki i Kultury, który jest integralną częścią Forum Nowej GospodarkiTo popołudniowa, plenerowa impreza, której celem jest poszerzanie wiedzy i budowanie świadomości mieszkańców na temat innowacyjności i energooszczędności. Najmłodsi, poprzez prezentację ciekawych doświadczeń i eksperymentów mogą poznać skomplikowane teorie naukowe, ciekawe zjawiska przyrodnicze, które pobudzają nie tylko kreatywność, ale też świadomość ekologiczną i społeczną.

OK: Jak ważna jest świadomość społeczna i ekologiczna w tak młodym wieku?

Bardzo ważna. Tłumaczę dzieciom to, czego wciąż zbyt często nie rozumieją ich rodzice. Ochrona klimatu to jest nie coś, co jest poza nami, o czym decydują jacyś urzędnicy, władze miast. Ekologia, to jest szereg naszych działań i decyzji podejmowanych każdego dnia. Począwszy od posadzenia drzew, segregowania śmieci, wyboru żarówki, zmniejszeniu zużycia wody, a skończywszy na świadomym uczestniczeniu w projektowaniu zieleni miasta. Każdy z nas może, a nawet powinien brać w tym udział. Dzieci zaczynają uczyć dorosłych i zaczynają być orędownikami zmian, motywują do dobrych ekologicznych nawyków swoje rodziny.

OK: Czym skorupka za młodu nasiąknie…

PB: Dokładnie tak. Zarażajmy dzieci ochroną klimatu. To zaprocentuje. Znam dzieci, które lepiej od rodziców rozpoznają gatunki drzew, wiedzą jakie liście ma klon, jakie buk.. Ale musimy iść z edukacją dalej. Opowiadajmy dzieciom czyste powietrze, ulice bez śmieci, gospodarkę niskowęglową, sprawiedliwą transformację. To wszystko trzeba tłumaczyć od najmłodszych lat. Podobnie jak sens istnienia zielonych miast, gdzie liczy się nie tylko beton. W zielonym mieście człowiek czuje się dobrze. Aktywnie spędza czas wolny i żyje zdrowo. Takie miasta są możliwe, gdy promuje się: zielone dachy i zielone ściany, parki kieszonkowe, łąki kwietne, oszczędzanie energii i wykorzystanie odnawialnych źródeł, np. słońca, wiatru, biomasy i wody.

OK: Jak dzieci reagują na tę wiedzę? Jak to przyjmują?

Są ciekawe i zachwycone, jakby instynktownie czuły, że taki świat to lepszy świat. Ale mam też świadomość, że to wszystko za wolno postępuje. Nasze dzieci szybko zrozumieją, że ochrona klimatu jest ważna, pewnie gdy dorosną będą zdziwione, że nam tak wiele lat zajęło ograniczenie emisji dwutlenku węgla, poprawa efektywności energetycznej i  wykorzystanie odnawialnych źródeł energii. Dlatego musimy się spieszyć. Edukować też dorosłych. Ludzie giną z powodu ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak np. powodzie. W latach 1997-2012 powódź w Polsce wystąpiła dziewięć razy, oddziałując na blisko 370 tysięcy ludzi i powodując śmierć 113 osób. W wyniku powodzi z 2010 roku zginęło ponad 20 osób, natomiast straty oszacowano na ponad 10 mln zł. Powódź „tysiąclecia” z 1997 roku kosztowała nas blisko 13 mld zł i 55 ofiar. Uczmy dzieci, ale przede wszystkim chrońmy dzieci przed zmianami klimatu.