Byliśmy umówieni na rozmowę o tym, dlaczego region walczy o czyste powietrze, ale ja się w sumie zastanawiam, czy faktycznie walczy. Co roku dużo się mówi, ale działań jest niewiele.

Jarosław Makowski: – Podjęliśmy walkę. Przede wszystkim przez fakt wprowadzenia uchwały antysmogowej, która w naszym regionie działa od 1 września 2017.  Nasza uchwała, druga w kraju, po Małopolsce, zakazuje stosowanie węgla brunatnego, mułów i flotokoncentratów oraz drewna o wilgotności powyżej 20 procent. Uchwała mówi też o harmonogramie wymiany kotłów, który został rozłożony na dziesięć lat. Ale w tej walce potrzebne jest wsparcie państwa. Bo smog, jak wiemy, nie zna granic.

 

To fakt, ale 10 lat!? Ekolodzy ostrzegają, że ze smogiem należy się uporać w ciągu dwóch – trzech lat. Że nie można bać się nakładania kar i radykalnych rozwiązań, których unikają politycy? Jaki jest twój pomysł na szybkie i skuteczne uporanie się ze smogiem?

 

J.M.: Tak, nie możemy czekać 10 lat na to, by powietrze na Śląsku było czyste. Za wiele nas to kosztuje i mówię tu o realnych pieniądzach wydawanych np. na leczenie chorób związanych ze smogiem. Nie można mówić – nie mamy pieniędzy na wymianę pieców, na ułatwienie ludziom podłączeń do sieci ciepłowniczych – na tym nie wolno oszczędzać! Uchwała antysmogowa była moim zdaniem zapalnikiem dla mieszkańców, ale też dla polityków. Zobaczcie, możemy i musimy działać, ale szybciej i wspólnie. Wierzyłem, że będzie to początek zmian, które przyspieszą… Tymczasem zmiany idą w takim tempie, że za 10 lat problem smogu będzie nadal istniał, a sam smog będzie zabijał.

 

– Co zatem należy zrobić i kto powinien się tym zająć? Prezydent miasta? Czy może trzeba gotowe rozwiązania wprowadzać na innych szczeblach, np. na poziomie nowo powstałej metropolii?

 

JM: Potrzebny jest sojusz: miasto-region-państwo. Ta swoista triada instytucjonalna powinna wspólnie działać zamiast przerzucać się odpowiedzialnością. Smog nie powinien być tematem politycznym. Powinien być tematem codziennym, także latem. Musimy wspólnie szukać rozwiązań i pieniędzy, by walczyć o czyste powietrze. Nie palę papierosów, ale pamiętam zmiany, jakie systematycznie wchodziły w życie ograniczając palaczom miejsca do palenia i pamiętam to oburzenie. A dziś? Jest pełne zrozumienie, że w restauracji nie ma miejsc do palenia, że nie można palić na przystanku autobusowym. To samo musi stać się ze smogiem. To zmiana mentalności. Tak jak dziś, oburzamy się, że ktoś pali w publicznym miejscu, tak powinno nas oburzać, że ktoś pali w piecu i truje sąsiadów. A za oburzeniem powinny iść czyny, czyli np. kary.

 

– A co z węglem, który jest naszym skarbem, ale też przekleństwem. Czy Twoim zdaniem powinniśmy radykalne odejść od węgla?

 

JM: W Polsce nie da się z dnia na dzień odejść od węgla. Kłopot polega raczej na tym, że – gdy wszyscy szukają nowych źródeł energii – my wciąż mówimy: tylko węgiel. A to jest pułapka.  Spalanie węgla powoduje wzrost emisji CO2. Stężenie w atmosferze najważniejszego gazu cieplarnianego, jakim jest dwutlenek węgla (CO2), jest aktualnie najwyższe od co najmniej 800 tys. lat. Teraz mamy czas, by szanując tradycję czarnego złota, przestawiać gospodarkę na odnawialne źródła energii. To jest zmiana, którą możemy kontrolować. Dziś możemy siąść wspólnie do stołu i porozmawiać ze wszystkimi zainteresowanymi, w jaki sposób i kiedy zrezygnować z węgla w gospodarstwach domowych. Tylko poprzez dialog z mieszkańcami, aktywistami miejskimi, ekspertami, przedsiębiorcami i naukowcami możemy przeprowadzić transformację energetyczną. Czasu mamy coraz mniej. Nie robiąc nic, będziemy musieli za jakiś czas dokonać rewolucji, która będzie kosztowana społecznie. Niestety rewolucje zjadają swoje dzieci.

 

Czy to powinna być jedna z debat na Szczycie Klimatycznym ONZ w Katowicach?

 

JM: Ależ oczywiście. Nie ma sensu chować głowy w piasek. Powtórzymy: węgiel jeszcze długo będzie ważnym surowcem energetycznym w Polsce, jednak nie można go traktować jako koło zamachowe polskiej gospodarki; jego udział w krajowym miksie energetycznym powinien być na krzywej schodzącej z perspektywą jego eliminacji z sektora energetycznego w nadchodzących latach. I zastąpieniem przez odnawialne źródła energii.  Warto przypomnieć, że sam papież Franciszek namawia świat do odejścia od gospodarki opartej na węglu.

 

Rząd podkreśla, że dla środowiska zrobiono w ostatnich latach mnóstwo, że wypełniliśmy zobowiązania protokołu z Kioto dotyczące redukcji emisji gazów cieplarnianych oraz że w samych Katowicach jest coraz lepiej. Wiceminister środowiska Sławomir Mazurek mówi, że Katowice bardzo się zmieniły na przestrzeni ostatnich lat, z lotu ptaka to coraz bardziej zielone miasto. Kopalń węgla kamiennego jest coraz mniej, a na ich bazie powstają m.in. centra konferencyjne, takie jak MCK. 

 

JM: To slogany. Mamy tak zielone miasto, że Katowice znajdują się w dwudziestce najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie. Katowiczanie oddychając katowickim smogiem co roku wypalają 2500 papierosów. 600 katowiczan rocznie umiera przedwcześnie z powodu smogu. Dziś na serio musimy opracować spójne programy ograniczenia niskiej emisji z dobrze zaplanowanym, realnym budżetem i harmonogramem działań.

To nie jest odpowiedzialne, żeby rzucać kwoty i cyfry z kapelusza.

W celu osiągnięcia wyraźnej poprawy jakości powietrza w regionie należy w pierwszej kolejności  zrezygnować ze stosowania węgla kamiennego, przejść na niskoemisyjne źródła energii (ciepło sieciowe, pompy ciepła, gaz ziemny) zmniejszyć zużycie energii poprzez termomodernizację budynków i zastąpienie konwencjonalnych źródeł energii źródłami odnawialnymi (OZE)