W dobie ciągłych zmian na rynkach finansowych, kupowanie i kolekcjonowanie dzieł sztuki okazuje się jedną z najbezpieczniejszych form inwestycji. Co warto wiedzieć, by taka inwestycja była opłacalna? Jakie dzieła i nazwiska wybrać?

Po pierwsze: wiedza

Nieważne, czy chcemy inwestować w nieruchomości, giełdę czy właśnie w sztukę, aby uniknąć bolesnych pomyłek musimy dobrze poznać interesującą nas branżę. Rynek sztuki jest specyficzny, wymaga wiedzy, doświadczenia, kontaktów, ale także wyczucia. Można zgłębiać tajniki malarstwa czy grafiki samodzielnie: czytać specjalistyczne publikacje, odwiedzać galerie, chodzić na aukcje i wernisaże. To wszystko jednak wymaga czasu. Możemy skrócić ten proces, zasięgając po prostu informacji u ekspertów. Orientują się oni kto jest obecnie popularny, którzy spośród młodych artystów stoją u progu kariery, które prace mają szanse zyskać na wartości i w jakiej perspektywie czasowej. Korzystając z tej wiedzy zwiększamy prawdopodobieństwo, że nasza inwestycja się opłaci.

Po drugie: wybór artysty

Najłatwiejszy wydaje się zakup obrazów lub grafik. Dzieła stworzone przez dawnych mistrzów malarstwa stanowią obecnie tylko 30% rynku. Około 70% to dzieła sztuki współczesnej. Jerzy Nowosielski, Zdzisław Beksiński czy Wojciech Sasnal to bardzo znane i wysoko cenione na całym świecie nazwiska, co naturalnie powoduje, że ich prace osiągają zawrotne ceny. Specjaliści radzą więc, aby kupować obrazy lub grafiki młodych twórców, których kolekcje cały czas się powiększają. Dziś ich dzieła kosztują niewiele, ale wystarczy kilka udanych wernisaży czy dobry marchand, aby nazwisko artysty stało się marką na rynku sztuki, a co za tym idzie, jego twórczość zyskała na wartości. 25 lat temu niektóre obrazy Wojciecha Fangora można było kupić za 6-10 tysięcy złotych. Teraz zapłacilibyśmy za nie nawet 100 razy więcej (podczas ostatniej aukcji w Domu Aukcyjnym Polswiss obraz uzyskał cenę 1 mln zł, należy pamiętać, iż do tej ceny doliczane jest około 20% opłaty pobieranej od kupującego, czyli koszt zakupu takiego dzieła to 1,2 mln zł)

Inwestując w dzieła sztuki, trzeba wykazać się cierpliwością i wyczuciem. W wielu przypadkach jest szansa, by po kilku, kilkunastu latach zarobić na ich sprzedaży bardzo duże pieniądze. Jeszcze bardziej opłacalne są inwestycje międzypokoleniowe, wtedy zyski ze sprzedaży dzieł sztuki mogą wynieść nawet setki razy więcej niż cena zakupu – mówi Norbert Pyffel, przedstawiciel warszawskiej Galerii Bagno2.

– Zachęcam do inwestowania w młodych, obiecujących artystów. Coraz głośniej mówi się o takich nazwiskach jak Maciej Wieczerzak, Anna Szprynger, Jakub Słomkowski, Stanisław Młodożeniec, Andrzej Cisowski, Jan Wyżykowski czy Szymon Urbański. Dziś ich prace można kupić za stosunkowo niewielkie kwoty. Wiele wskazuje na to, że za kilka lub kilkanaście lat powinny przynieść dzisiejszym nabywcom bardzo wymierne finansowe korzyści – przewiduje Norbert Pyffel.

Andrzej Kreutz Majewski_olej 1997Po trzecie: kupuj to, co Ci się podoba

Inwestycja w sztukę jest najbardziej luksusową i co do zasady długoterminową formą lokowania pieniędzy. Jak każda wiąże się też ryzykiem nie osiągnięcia zakładanego zysku. Buduje za to prestiż i wizerunek inwestora, zarówno w środowisku zawodowym, jak i towarzyskim. Daje przy tym możliwość obcowania ze wspaniałymi dziełami, które będą cieszyć oko przez wiele lat. Dlatego przy wyborze kolekcji należy kierować się nie tylko kryterium zysku, ale i naszym własnym gustem.

Dywersyfikacja

Z reguły przy inwestowaniu mówimy o dywersyfikacji. W tym segmencie inwestycji alternatywnych warto rozważyć również takie podejście – podkreśla Norbert Pyffel z galerii Bagno 2.

Oczywiście zasobność portfela ma tu kluczowe znaczenie. Pomijając ten fakt, warto zwrócić uwagę na kilka nazwisk, które na pewno warto mieć w swojej kolekcji, a prace których można nabyć jeszcze w dobrych cenach, to z pewnością Andrzej Kreutz Majewski czy Franciszek Starowieyski oraz wymienieni wcześniej, Młodożeniec, Cisowski, Słomkowski, Wieczerzak.

Nowością na polskim rynku jest możliwość zakupu dzieł sztuki „na raty”. Ta propozycja warta jest rozważenia z kilku powodów: daje to dostęp do większej ilości interesujących nas dzieł, nie tracimy szansy nabycia jedynego niepowtarzalnego dzieła a przede wszystkim szybciej zbudujemy wyjątkową kolekcję prac, z której będziemy mogli być dumni.