TESTY PRODUKTÓW

APOKALIPSA FARSY 

„Realizowane w Polsce >>testy<< produktów elektrycznych i elektronicznych dochodzą do granic absurdu. Przypominają scenariusze rodem ze słynnego Monty Pythona. Niekompetencja i głupota ludzka przerosła tu dawno miłosierdzie Boskie (…)”

„Jedynym obowiązkowym badaniem dla urządzeń elektrycznych jest w UE znak CE. Niekiedy bywa czasem zastępowany łudząco podobnym CE, tyle, że… „China Export”. Do handlu trafiają też modele, które z tymi z badań łączy tylko jedno – wspólny symbol (…)”

„Z braku funduszy w Polsce jakości produktów niestety nikt już nie strzeże. Jak grzyby po deszczu powstają za to >>testowe<< zespoły czy wręcz całe badawcze pseudoinstytucje. Ich wyczyny przerastają nie tylko prawa techniki, ale i szczyty marketingowej manipulacji (…)”

 

Raport specjalny

Grupa Ekspercka Elektrospecjaliści

Listopad 2013 nr 1/11/2013

Konsumenci! Chrońcie się i strzeżcie przed polskimi pseudotestami!

 

Każde urządzenie przed wejściem na rynek musi zostać zbadane i otrzymać znak CE. To wymaganie ustawowe i obligatoryjne. Sprawdzić i przetestować produkt może też niezależnie od zaleceń UE we własnym zakresie producent. Wie o tym każda szanująca się marka, która wprowadza na rynek sprzęt podlegający określonym dyrektywom. Udział w rzetelnym badaniu dodaje jej i produktowi prestiżu. Gorzej, jak za działalność testową biorą się „marketingowi kapłani”, którzy wykorzystują pseudonaukę i konkludują tezy i opinie, które nie tylko są niezgodne ze stanem faktycznym, ale bardzo często są najzwyklejszą manipulacją mającą na celu uzyskanie konkretnych korzyści (zwykle materialnych). Co na to polskie prawo i aparat państwa? Nic. Nie tylko nikt tego nie kontroluje, ale nawet ostatnie pieniądze na inspekcje i sprawdzanie jakości produktów zostały odpowiednim instytucjom zabrane. Konsumenci! Chrońcie się więc i strzeżcie przed polskimi testami, które realizowane są przez wyimaginowane zespoły „badawcze”! Sprawdzajcie dobrze kto, co i jak bada, oraz na jakiej podstawie. W naszym raporcie znajdziecie wykaz prawdziwych instytucji badawczych, odpowiednie oznaczenia na produktach oraz praktyczne informacje, który test co daje i jakie ma w praktyce zalety.>>

Testy trzeba i warto robić. Problem w tym, że należy oddzielić normy i rzetelną wiedzę i instytucje badawcze od pseudoekspertów, którzy nie tylko nie mają o nich pojęcia, ale nawet nie rozumieją co właściwie słowo test oznacza.

Przypomnijmy. Test to wiedza, kompetencja i metodologia. To także niezależność i idący za nią obiektywizm oraz profesjonalne narzędzia i środowisko badawcze. Testy nierzetelne i przekłamujące rzeczywistość są w praktyce dla kupujących, ale i całego rynku katastrofalne. Szukając bowiem fachowej wiedzy o produkcie, konsument znajduje oceny i opinie będące efektem wyjątkowo perfidnego marketingu. Konstytuowanie wiedzy o rynku i produktach na ich podstawie prowadzi do stereotypów i fatalnych przekonań o jakości wielu uznanych marek i wielu znakomitych produktów. Dla uczciwych firm produkujących wysokiej jakości sprzęt, trwały i bezpieczny, sytuacja ta jest nie do przyjęcia. Poważne szkody ponosi także rynek, czyli my wszyscy. Konkluzja, że wszystko się psuje i produkowane jest na góra dwa-trzy lata czy opinia, jakoby cena nie odzwierciadla już jakości, to praktyka niebywale niebezpieczna, a przede wszystkim całkowicie niezgodna z rzeczywistością. Z drugiej strony nie oznacza to, że nie mamy problemu z cenową erozją jakości i produktami o bardzo niskich walorach technicznych, które w ogóle nie powinny trafić do naszych sklepów – a uwaga! – o zgrozo, bardzo często wygrywają „polskie testy głupoty”…

Tymczasem dobrych przykładów w obrębie działalności testowej nie należy szukać daleko. Oto nasi zachodni sąsiedzi od lat pokazują w praktyce, jak należy zorganizować rynek badań konsumenckich. To właśnie w Niemczech dawno temu, dostrzeżono konieczność ujęcia tych kwestii w precyzyjne ramy prawne. Powołana na tamtejszym rynku Fundacja Stiftung Warentest jest dotowana przez państwo. Niezależność dają jej także odpowiednie zapisy statutowe, przewidujące zakaz przenikania się sfery biznesu oraz obszaru działań organizacji. Na zachodzie działa to doskonale, niestety w Polsce profesjonalnych testów konsumenckich się nie wykonuje. I choć za pasem mamy już rok 2014, to w odniesieniu do dojrzałych rynków zachodnich, tak pod względem mentalnym, jak i wiedzy i świadomości konsumenckiej, jesteśmy jako nabywcy kilkadziesiąt lat do tyłu. Sytuacja mniej więcej przypomina tę z lat 40-tych w USA i 50-tych w Niemczech. Potrzeba nam silnej i niezależnej organizacji konsumenckiej, która przy wsparciu odpowiednio zorganizowanych norm prawnych oraz państwowych dotacji mogłaby objąć pieczę nad testami urządzeń. Mamy dobre wzorce, jednak droga przed nami jeszcze długa i kręta. Póki co, bez wsparcia ze strony państwa testowanie produktów w sposób wiarygodny na szeroką skalę nie będzie nigdy możliwe.

 

Jeśli jesteś zainteresowany bezpłatną publikacją większej części bądź całości niniejszego Raportu wraz ze zdjęciami prosimy o kontakt: a.mazur@elektrospecjalisci.pl,

Zapraszamy do współpracy redakcje i dziennikarzy.

Redakcja wyraża zgodę na przytaczanie części lub całości opracowania.