Okresy rozwojowe rządzą się swoimi prawami, które dodatkowo upiększają cud życia i pozwalają je doceniać. Na ogół jednak nie zwracamy na to uwagi. Każdy węzeł rozwojowy przejawia się w tym, co uważamy za rzeczywistość jako problem, dlatego bardzo często swoją sytuację postrzegamy przez pryzmat tego, co mamy aktualnie do przepracowania. Nawet jeśli któryś w węzłów okazuje się nierozwiązywalny po upływie pewnego czasu nie myślimy nawet o tym, by nad nim pracować, ale chętnie patrzymy w jego kierunku, wiedząc, że pewne rzeczy w nas samych pozostają niezmienne.

Czujemy się dodatkowo młodsi, zyskując poczucie, że nasza młodość do końca nie przeminęła. Czasem jednak zbyt chętnie spoglądamy w przeszłość i – dotyczy to nie tylko osób przechodzących kryzys wieku – zapominamy, że formalnie nie istnieje ona poza naszym umysłem. By zachęcić samych siebie do wyjścia z labiryntu domysłów i nieodkrytych wariantów zużytego czasu wspomnijmy stare przysłowie „młodość ma swoje prawa, starość przywileje” i skupmy się na chwilę na tych drugich.

– Mówiąc „przywilej” nie mam oczywiście na myśli czegoś nadanego, lecz takiego, co sami sobie wypracowujemy, a czemu nasze doświadczenie nadaje wiarygodności. Wraz ze świadomością zmienia się rzeczywistość, zaczynamy ją po prostu rozumieć i intuicyjnie czuć, że cokolwiek się dzieje, czyni nas lepszymi niż wczoraj, a to, co stanie się jutro, uczyni nas lepszymi niż dziś. I proces ten nigdy się nie skończy. W końcu, człowiek starzeje się wtedy, kiedy jego przeszłość staje się ciekawsza od przyszłości – twierdzi Krzysztof Sadecki, trener mentalny.

Jednak co z przywilejami? Krzysztof Sadecki wymienia kilka, na które powinniśmy zwrócić szczególną uwagę:

Przestań się martwić tym, co myślą inni

Każdy zapytany będzie się zaklinać, że go to nie interesuje. Jak jest naprawdę – wiemy doskonale. Z wiekiem jednak zaczynamy rozumieć – nie tyle intelektualnie, co intuicyjnie – że cudze myślenie niczego nie zmienia w naszej sytuacji, wszak liczy się działanie. Cudze myślenie – z definicji niepoznawalne – opiera się na zupełnie innych przesłankach niż nasze. I nawet jeśli wpływa na kształt rzeczywistości, to wpływa nań także myślenie ludzi, o których istnieniu nie mamy pojęcia. Statystycznie nie ma się więc czym przejmować. A indywidualnie? Jeśli znamy siebie, znamy swoje strategie myślenia i zdajemy sobie sprawę, że działają tylko wtedy, gdy ostatnie słowo należy do nas samych. Kolejny przywilej również dotyczy świadomości społecznej.

Zakończ niedobre relacje

Im młodsi jesteśmy, tym chętniej przystajemy na sytuację, w której „dajemy sobie czas”. Wydaje nam się po prostu, że mamy czas. Po latach zrozumiemy, jak wielkim i zarazem poręcznym jest on złudzeniem. Zaczynamy też rozumieć kierunki przepływu energii w poszczególnych okolicznościach, wiemy co nas ubogaca, gdy włożyć w to trochę pracy, a co zubaża bez względu na to, jak wielki podejmiemy wysiłek.

– We wcześniejszych okresach rozwojowych trudno ocenić relacje, w późniejszych doskonale wiemy, że te niedobre czy wręcz toksyczne nie są warte, by w nich pozostawać. Im starsi jesteśmy tym mniej czasu upływa między oceną sytuacji a podjęciem decyzji. Mechanizm ten działa również na niwie zawodowej – zauważa Sadecki.

Zadbaj o to, by się nie przepracować

Kiedy mamy podświadome przekonanie, że energia nigdy się nie kończy a my zawsze będziemy mieć tyle siły ile potrzebujemy, jesteśmy w stanie podjąć każde działanie. Potem zaczynamy rozumieć, że największy sens ma robienie tego, co sprawia nam radość i daje satysfakcję. Nie tylko skupiamy się na zajęciach, które lubimy, ale i na tym by cudze wymagania (albo wspomniane na początku cudze myślenie) nie obrzydziły nam tego. Ponieważ doświadczenie obdarza nas nową koncepcją czasu, jesteśmy w stanie zrobić więcej pracując mądrzej zamiast ciężej. Ale o mądrość każdy musi postarać się sam, co w młodym wieku bywa trudne. To kolejny argument za tym, by nie wracać do wcześniejszych okresów rozwojowych.

Wygospodaruj sobie codziennie czas na chwilę relaksu

Jeśli czegoś nie rozumiesz, na ogół uważasz, że tego nie ma. Chętnie powtarzamy, że czas jest złudzeniem, ale czy ktoś tak naprawdę to rozumie? Jeśli ciągle się śpieszysz i nie masz codziennie choć kilku chwil dla siebie to znaczy, że niepotrzebnie się spalasz i jesteś niewolnikiem czegoś zewnętrznego, co nie ma nic wspólnego z Twoim życiem. Jeśli mówisz, że coś rozumiesz, ale to nie działa to znaczy, że tego nie rozumiesz. Zrozumienie czasu określa Twoje miejsce w rzeczywistości. Ono zaś będzie determinować Twoje zachowanie i co za tym idzie, wydatkowanie potencjału energetycznego.

Mów „kocham Cię” zawsze gdy jest okazja

Działamy inaczej, kiedy czujemy, że przed nami jest sporo czasu albo kiedy nie odczuwamy jego upływu. Świadomość, że różnimy się nieco od swoich młodszych wersji jest przy okazji niezłym wskaźnikiem dystansu do samego siebie. Dystans ten pozwala się odnajdywać nawet w najbardziej nieprzewidzianych czy zagmatwanych sytuacjach. A przy okazji rozumieć, że nic nie dzieje się przypadkiem. I lepiej iść na całość po najlichszym nawet sygnale, choćby miało się potem martwić przez kilka lat, niż przez całe życie wyrzucać sobie, że się czegoś nie zrobiło. Skoro mówimy o uczuciach wyższych nie sposób nie wspomnieć o tym, o czym w młodości się często nie pamięta, czyli o tym, że rodzina jest najważniejsza.

Spędzaj czas z rodziną

Świat jest taki ciekawy, nieprzewidywalny i oferujący tyle możliwości, że można się zapomnieć. Średniowieczni mistycy ukuli jednak maksymę „tam gdzie stoisz, tam są wszystkie światy”. Nawet nie znając jej nabywa się w końcu przekonania, że jeśli jakaś sprawa będzie wymagać Twojej obecności, odnajdzie Cię nawet, gdy będziesz rozwieszać pranie. Nie trzeba więc specjalnie się spinać by coś przeżyć, a odsunięcie na dalszy plan spraw światowych pozostawia więcej miejsca dla bliskich. Któż jak nie oni zna nas na tyle dobrze, by uspokoić nas na życiowych zakrętach.

Nie bądź dla siebie zbyt surowy

Wszyscy jesteśmy niezdarni, a zwłaszcza wtedy, gdy jesteśmy przekonani, że ktoś na nas patrzy. Kto nigdy nie spudłował, jak trener patrzył, kto nie poradził sobie z techniką wyznaczoną przez Mistrza, kto nie zaplątał się w tańcu we własne ciuchy z powodu przekonania, że ktoś ważny go obserwuje? Chyba nie ma takiej osoby. Nie jest inaczej, gdy sami kontrolujemy swoje własne poczynania. To taka sama sytuacja – Ty działasz, ktoś ważny obserwuje. To nic, że jest Tobą. Dobrze wiesz, że to, na co przymykasz oko w przypadku innych osób, w Twoim może być powodem do wewnętrznej awantury.
– O tym, że warto odpuszczać na rzecz akceptacji, dowiadujemy się w miarę upływu lat. Powrót do młodości zabrałby związany z nią spokój, wciąż wychodzi więc na to, że nie warto młodnieć – zauważa trener mentalny.

Zrezygnuj z pracy, której nie lubisz

Często obwiniamy samych siebie za niepowodzenia, które niekoniecznie muszą być wynikiem naszego braku umiejętności czy niedostatecznego przygotowania. Czasami nie słuchamy samych siebie, kiedy samopoczucie się zmienia i analizujemy sytuację na podstawie czynników zupełnie nieistotnych. Powszechne w młodszych okresach rozwojowych poszukiwanie winnego poza sobą samym prowadzi do konfliktów i społecznych problemów. Nader często najprostsze rozwiązanie jest najskuteczniejsze – być może wszystko jest w porządku, tylko intuicja podpowiada, że nasza droga wiedzie przez inny region niż ten, w którym akurat zarabiamy na utrzymanie. Pomimo zdolności adaptacyjnych i dobrych chęci, brak elastyczności w podejmowaniu decyzji dotyczącej pozostania w jakimś miejscu albo opuszczenia go cechuje nas, gdy jesteśmy młodsi.

Naucz się dostrzegać szanse i z nich korzystać

To w młodym wieku mamy większe tendencje do działania „z klapkami na oczach”. Pozbycie się ich może wymagać rezygnacji z czegoś, a do niej nie zawsze jesteśmy zdolni. W psychiatrii używa się często powiedzenia „każda choroba daje jakąś korzyść”. A według chińskiej medycyny człowiek zdrowy to taki, który posiada rodzinę, korzysta ze swojego talentu zawodowego, jest zamożny i wolny od chorób. Tyle, że z takiego punktu widzenia, spora część naszej cywilizacji wymaga rekonwalescencji, a przynajmniej zaprzestania ciągłego patrzenia w przeszłość i porównywania swojego bieżącego samopoczucia, do tego, co już dawno przestało istnieć.