W ostatnich miesiącach eurodolar zmienił pozycję na wysoką. To część procesu zapoczątkowanego reakcją rynku na przekaz agencji Reuters o tym, że Europejski Bank Centralny ma w czerwcu debatować o zakończeniu operacji QE (quantitative easing, poluzowania polityki pieniężnej) i polityki ultra-niskich stóp. Pomimo debaty, w sytuacji strefy euro zmieniło się niewiele. Nie oznacza to jednak zastoju, a nadchodzące zmiany będą mieć wpływ na polską ekonomię. Chociaż eksperci wskazują, że słabsze od oczekiwań wskaźniki rozwoju polskiej gospodarki szkodzą lekko złotemu, to jednak większym dlań zagrożeniem może być globalne wzmocnienie się USD.

Według opinii obserwatorów wkraczamy w ważny okres dla dolara. Jego kurs spadał w ostatnim czasie w reakcji na zmiany w percepcji polityki monetarnej innych banków centralnych w porównaniu z amerykańską polityką pieniężną. Na razie inwestorzy czekają na jeszcze silniejszy impuls, który spowoduje zmianę nastawienia. Stanowić go mogą dane makroekonomiczne – jeżeli będą stosunkowo dobre, staną się podbudową pod pozytywną reakcję na dolarze. Dodatkowo, jeśli ścieżka zacieśniania monetarnego (podnoszenia stóp procentowych) zostanie utrzymana, to w sprzyjającym momencie względnie dobrych danych makroekonomicznych przełoży się na wzmocnienie dolara.

– Sytuacja makroekonomiczna w Europie jest lepsza niż miało to miejsce w Stanach, gdy Fed zaczynał ograniczać swój program skupu aktywów. Według obserwatorów Stary Kontynent był w ciągu ostatnich miesięcy jasnym punktem, jeśli chodzi o globalny wzrost gospodarczy. Jednak na giełdach mieliśmy do czynienia ze spadkami indeksów i spadkiem wartości euro. To kolejna reakcja rynku, tym razem na fakt, że prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi, po raz kolejny powtórzył, że bank musi utrzymywać znaczący poziom wsparcia ze strony polityki monetarnej i że jest zbyt wcześnie, by oczekiwać zmian w polityce monetarnej EBC – uważa Krzysztof Sadecki, polski finansista i analityk biznesowy.

Bank Centralny nie ma zamiaru spieszyć się ze zwijaniem swojego programu skupu aktywów i pozostawia założenia swoich działań bez zmian. Tak jak spodziewali się ekonomiści, lepsze dane makroekonomiczne, które w ostatnim czasie spływają na rynek, nie będą wywierać presji na EBC do podjęcia działań. EBC powtarza więc kryteria, które – jego zdaniem – definiują skuteczną walkę z niską inflacją, tj. trwałe zbliżenie inflacji do blisko 2proc., ciągły wzrost inflacji, która sama się podtrzymuje oraz fakt, iż jej wzrost powinien nastąpić w całej euro strefie. Żadne z powyższych nie zostało do tej pory spełnione, dlatego też jakiekolwiek zmiany w polityce monetarnej EBC nie są prawdopodobne.

Inflacja

Poziom inflacji bazowej pozostaje niski. Tylko w Polsce w grudniu ubiegłego roku inflacja po wyłączeniu cen żywności i energii wyniosła 0,0 proc., a wskaźnik CPI w analizowanym okresie wyniósł 0,8 proc. rdr. w porównaniu z 0,0 proc. w listopadzie ubiegłego roku.

– Prognozy wskazują tylko na bardzo powolną poprawę sytuacji. Pewnym problemem może być obrona akomodacyjnej polityki monetarnej, jeśli inflacja odbije. W tym kontekście nieco dyskusyjne stają się warunki programu QE i programu pożyczek zabezpieczonych papierami wartościowymi. Dodatkowe zabezpieczenie jest dużym problemem, a prawdopodobnie pogorszy się jeszcze w przeciągu najbliższych kilku miesięcy – analizuje sytuację Krzysztof Sadecki.

W programie QE oficjalnie chodzi o stymulację gospodarki poprzez zwiększenie wydatków rządowych, co ma ją pobudzić. W praktyce jest to raczej kolejny etap ratowania i konsolidacji sektora bankowego, bez którego sprawności gospodarkę czeka zapaść.

– Biorąc pod uwagę bezprecedensowość tego, co robi EBC od razu nasuwa się porównanie do Rezerwy Federalnej. Patrząc na stopień pełnego zatrudnienia w gospodarce i inflację można wysnuć wniosek, że w Europie mamy i wyższą inflację i pełniejsze zatrudnienie niż w USA było w 2013 r., kiedy zaczęto mówić o ograniczaniu skupu aktywów. Ale bardziej zdecydowane działania EBC blokuje polityka i sytuacja krajów peryferyjnych. Z jednej strony mamy w tym roku wiele wyborów politycznych w Europie, a z drugiej Bank obawia się wzrostu rentowności obligacji południa Europy. Dopiero trwały wzrost inflacji byłby przesłanką do działania po stronie EBC, na razie jednak sytuacja inflacyjna nie jest na tyle ustabilizowana. Status quo polityki monetarnej w 2017 roku się nie zmieni. Według analityków w trakcie roku można oczekiwać inflacji 2 proc., czyli zbliżenia się do celu inflacyjnego EBC – wyjaśnia analityk biznesowy.

Te same dane makroekonomiczne, które przekładają się na wzmocnienie dolara i niepewność w Europie kształtują chwilową sytuację polskiej ekonomii. Pomimo niekorzystnych wskaźników niektóre dane leżące u ich podstawy są dla Polski bardzo korzystne, m.in. solidny wzrost produkcji i znaczące zwiększenie ilości zamówień eksportowych.

– Niezwykle negatywnie wygląda najwolniejsze od 7 miesięcy tempo tworzenia w Polsce nowych miejsc pracy. Ale zdecydowanie większym zagrożeniem dla złotego jest wzmocnienie się globalne dolara niż słabsze odczyty makroekonomiczne. Na razie jednak sytuacja na parach powiązanych ze złotym, przynajmniej na tych, na które najczęściej zwracamy uwagę jest stabilna. Na dolarze kupujący walutę USA mogli łapać nawet lepsze kursy, ale nie było żadnych przełomowych sytuacji – zauważa Sadecki.

Analogicznie na euro-złotym, aprecjacja naszej waluty została zatem zahamowana, a złoty jest nadal mocny w stosunku do funta. Całość złożyła się na dobry odczyt dynamiki PKB za pierwszy kwartał 2017 roku dla Polski, tj. 4 proc. r/r. Sytuacja jednak może się zmienić w każdej chwili, a jak będą wyglądać dalsze relacje ekonomiczne pod wpływem działań EBC i dalszego umacniania dolara zobaczymy już niebawem. Przy okazji będziemy mogli się przekonać, że są w pracy gospodarki momenty, gdzie nie ma znaczenia, który obóz jest aktualnie rządzącym.