Świat pędzi tak szybko, że to, co było trendem rok temu, dziś może być uznane za przeżytek. Każda branża odczuwa zmiany, które dzieją się nie ma z dnia na dzień. Nie inaczej jest w przypadku branży marketingu, także tego internetowego, który nie tyle wciąż się rozrasta, ale również zyskuje na znaczeniu.

Nowy termin ze słowem marketing nie dziwi – a przynajmniej nie powinien – już nikogo. Mamy content marketing, influencer marketing, a także inbound marketing. Jeśli zatrzymałeś się na chwilę przy tym ostatnim terminie, to bardzo dobrze, bowiem zamierzamy wytłumaczyć ci to pojęcie, które jest stosunkowo młode jak na tę branżę.

Inbound i outbound marketing

Jeśli coś jest in, to wielce prawdopodobne, że będzie też out. Tak samo jest w tym przypadku. Inbound marketing jest totalnym przeciwieństwem outbound marketingu. W sieci wszystko zmienia się błyskawicznie – nastroje, trendy, zachowania społeczności, migracje, poszukiwanie nowych rzeczy… Kampanie, które były skuteczne jeszcze niedawno, dziś nie przyniosą żadnego rezultatu, ponieważ wykorzystane tyle razy tracą element zaskoczenia.

Coraz trudniej jest zaciekawić internetowego odbiorcę treści. Co nie znaczy, że się nie da. Inbound marketing jest kolejnym sposobem, być może najbardziej wysublimowanym ze wszystkich, dotarcia do potencjalnych odbiorców naszych usług czy produktów.

Grupa docelowa inbound marketingu

Skoro nachalne reklamy nie robią już na nikim wrażenia, a kampanie nie przynoszą rezultatów, jak znaleźć nowych odbiorców i fanów tego, czym się zajmujemy? Jak zainteresować rozkapryszonego odbiorcę? Inbound marketing zakłada, że klient… sam nas znajdzie. Jeśli tylko zobaczy, że:

  • można nam zaufać
  • publikujemy ciekawe treści
  • nie wyglądamy z każdego kąta z naszym produktem
  • spokojnie i cierpliwie budujemy swoją markę
  • reklama wpleciona jest w sposób nienachalny

Dużą rolę w inbound marketingu odgrywa content marketing, bo to właśnie przez publikowanie ciekawych i angażujących treści – podlanych dobrym pozycjonowaniem i optymalizacją naszych stron lub blogów – klient trafi na nas wyszukując interesującą go frazę. I może z nami zostanie.

Sprzedajemy mąkę, więc prowadzimy bloga kulinarnego

To najlepszy przykład inbound marketingu. Może to być blog, może to być ciekawy fanpage na Facebooku, może to być profil na Instagramie. Jeśli potencjalnego klienta zainteresują nasze treści na stronie lub blogu, wtedy nie obruszy się on na subtelną reklamę produktu wplecioną w kolejny wpis, a wręcz przeciwnie – być może naszym podejściem do tematu zachęcimy go od spróbowania naszych produktów.

Jeśli nie czujesz się na siłach, możesz to zadanie zlecić specjalistom. Zasada jest jedna i ta sama, niezależnie o jakiej gałęzi marketingu mówimy – musimy być wiarygodni. Jeśli już staramy się działać poprzez inbound marketing, to musimy przygotować się na to, że będzie to czasochłonna praca, która nie przyniesie natychmiastowych efektów. Ale dobrze poprowadzona kampania inbound marketingu potrafi zdziałać cuda.