„Tylko kobieta prawdziwie inteligentna i wykształcona zdolna jest rządzić domem z korzyścią dla rodziny”. O ile wypowiedź Lucyny Ćwierczakiewiczowej może w dzisiejszych czasach budzić kontrowersje, jedno jest pewne. Na przestrzeni lat na rynku pojawiły się produkty, dzięki którym zarówno panie, jak i panowie mogą rządzić z swoich gospodarstwach, jednocześnie znajdując czas na realizowanie się na innych płaszczyznach.

Kostki rosołowe, kapsułki z kawą, a także dania instant – to produkty bez których wiele polskich domów nie wyobraża sobie funkcjonowania. Nic dziwnego, świat przyspiesza, a my chcemy jak najwięcej z niego czerpać. Kiedy pomyślimy o tym w jaki sposób prowadziły dom nasze mamy, trudno nie zauważyć ułatwień, które oferuje nam rynek. W momencie kiedy mamy ochotę na budyń lub kisiel nie musimy gotować już całego garnka, co w przypadku singli byłoby zwykłym marnotrawstwem (lub obżarstwem). Marki takie jak Delecta oferują więc coraz częściej produkty w tzw. monoporcjach, których sposób przyrządzania został dostosowany do naszego trybu życia.

„Jak wynika z wyliczeń GUS, już co 5 Polak żyje w pojedynkę, zaś według prognoz liczba ta nadal będzie rosnąć. Dla wielu firm, również producentów żywności, jest to jasny sygnał do zmiany w podejściu do definicji gospodarstwa domowego, a także wyjście naprzeciw potrzebom różnych konsumentów. Jako marka oferujemy produkty, które są nie tylko proste i szybkie w przygotowaniu, ale też dostępne w monoporcjach – idealnych dla jednej osoby. Co ważne nasze kisiele FIT czy „Pyszne budynie” można przygotować samodzielnie, dodając do nich wyłącznie wodę” – powiedziała Monika Rożnowska, Starszy Kierownik Marki Delecta w Bakalland SA.

Monoporcje sprawdzają się nie tylko wśród singli, ale również wśród tych, którzy nie lubią rutyny na talerzu. Dawniej, nie do pomyślenia było, aby cała rodzina jadła np. budyń, z czego każdy zajadłby się innym smakiem. Przygotowywanie ciast? W dzisiejszych czasach mało kto przygotowując świąteczny makowiec, namacza przez 4 godzinny mak i następnie mieli go w maszynce do mielenia mięsa. Chętniej sięgamy po gotowy produkt w puszce. Podobnie jest z masą sernikową, którą aktualnie można kupić w każdym osiedlowym sklepie. Nie tylko producenci, ale również internet jest sprzymierzeńcem tych, którzy cenią sobie samodzielne przygotowanie posiłków. Liczba blogów kulinarnych, ale także stron typu dektujemy.pl sprawia, że dawne przepiśniki odchodzą do lamusa i są zastępowane zakładkami do konkretnych witryn. W połączeniu z aplikacjami do robienia list zakupowych, które same podpowiadają po który produkt warto sięgnąć (np. wpisując masło, aplikacja automatycznie podpowiada chleb), otrzymujemy połączenie idealne, godne pani domu XXI wieku.

Ciasta w proszku z odpowiednio dobranymi proporcjami, do których wystarczy dodać jajka i olej, gotowe sałatki, z plastykowym widelcem na wieczku, dostępne w dyskontach, czy wręcz całe, pełnowartościowe i zbilansowane dania, pakowane próżniowo – wszystko to sprawia, że nasze życie staje się łatwiejsze. Świadomi producenci żywości, dążą bowiem do tego, by ich produkty odpowiadały na nasze potrzeby, dostosowując się do tempa naszego życia. Co istotne, jednocześnie nadal traktując określenie „jak u mamy”, jako największy komplement.