Aż 8 na 10 polskich kierowców ocenia swoje umiejętności za kierownicą jako wysokie lub bardzo wysokie. Obserwując drogi, można powiedzieć, że z pewnością Polakom nie brakuje kreatywności i pomysłowości zarówno w zakresie prowadzenia pojazdu, jak i tego, w jakim celu można go wykorzystać. W ten sposób, włączając się do ruchu drogowego, możemy zobaczyć jeżdżące dyskoteki, salony piękności, a nawet biura. Za ich „sterami” siedzą równie nietuzinkowe osobowości, które wywołują żywiołowe reakcje innych uczestników dróg – najczęściej irytację. Zarówno na autostradzie jak i w mieście możemy spotkać przeglądające się we wstecznym lusterku panienki z okienka, rozpędzonych demonów prędkości, flegmatycznych rozważnych czy cwaniaków czyhających na nasze miejsce parkingowe. A Ty kim się stajesz wsiadając do swojego auta?
Polscy kierowcy przeceniają swoje umiejętności
Każdy posiadacz samochodu wraz z pokonywanymi kilometrami zdobywa doświadczenie i wypracowuje swój własny styl jazdy. Z badania TNS OBOP wynika, że 87 proc. respondentów uważa, że prowadzi samochód pewnie i zdecydowanie. Spora grupa, aż 86 proc. deklaruje znajomość przepisów ruchu drogowego. Za przyczynę wielu zdarzeń drogowych polscy prowadzący pojazdy najczęściej wskazują: zły stan infrastruktury drogowej lub nieodpowiedni stan techniczny pojazdów. Tymczasem, przygotowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych „Raport o stanie bezpieczeństwa w Polsce w 2012 roku” podkreśla, że decydujący wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym ma czynnik ludzki. Z policyjnych danych z 2012 r . wynika, że błąd człowieka stanowił przyczynę 81,5 proc. ogółu wypadków. Wśród głównych grzechów kierowców wymienia się jazdę z nadmierną prędkością, nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu oraz nieprawidłowe zachowanie wobec pieszych. Jaki jest faktyczny poziom umiejętności jazdy Polaków? Jakie typy kierowców można wśród nich wyróżnić?
Nie taka „baba za kółkiem” straszna
Mimo dozy indywidualności cechującej każdego posiadacza czterech kółek, przypisywani są oni przez innych użytkowników dróg do kilku charakterologicznych kategorii. Jednym z popularnych podziałów jest ten na podstawie płci. Przyjmuje się powszechnie, że kobiety jeżdżą ostrożnie i zachowawczo, a mężczyźni na drogach szaleją. Opinie te w pewnej mierze potwierdzają dane Komendy Głównej Policji, według których panie powodują tylko 19,9 proc. wypadków, podczas gdy panowie czterokrotnie więcej. Mimo to, mężczyźni w swoim przekonaniu pozostają lepszymi kierowcami, a płeć piękną prowadzącą samochód oceniają na podstawie stereotypu „baby za kółkiem”. Ich zdaniem bowiem panie nie koncentrują się wystarczająco na prowadzeniu pojazdu. Jakie zatem typy kobiet za kierownicą wyróżniają panowie? Często wymieniają „Panienki z okienka”, które wykorzystują czas spędzony w samochodzie na poprawienie makijażu lub ułożenie fryzury. Równie krytyczne uwagi dotyczą matek wożących małe dzieci, określanych jako „Matki Polki”, które zdaniem mężczyzn większą uwagę zwracają na swoje pociechy, bawiące się na tylnym siedzeniu niż na sytuacje na drodze. Panie mają też często opinię „słodkich idiotek”, które usprawiedliwiają nieprawidłową jazdę stwierdzeniami typu „nie zauważyłam tego znaku” . Dodatkowo, obiektem żartów w męskim gronie jest „kobiece” parkowanie czy używanie lewego kierunkowskazu przy skręcaniu w prawo. Czy jednak panowie rzeczywiście są urodzonymi mistrzami kierownicy? Mężczyźni zdają się być bardziej skłonni do rywalizacji i dążenia do dominacji w wielu dziedzinach życia, w tym również na drodze. Z tego względu można zaobserwować, że częściej niż kobiety przekraczają prędkość, wyprzedzają czy zachowują się nieuprzejmie wobec innych uczestników ruchu drogowego. Kierowców prowadzących w ten sposób auto określa się mianem „rajdowców” lub nawet „dawców organów”. Ten drugi przydomek odnosi się zazwyczaj do młodych mężczyzn jeżdżących z nadmierną prędkością i narzucających swój styl jazdy innym uczestnikom ruchu drogowego.
Za wolno też niedobrze
Nie tylko jednak przekraczanie dozwolonej prędkości jest niebezpieczną praktyką. Zbyt wolna i niepewna jazda bywa równie ryzykowna, a przy tym niezwykle irytująca dla pozostałych kierowców. Tak zwany typ „Pan/Pani ostrożna jazda”, odnosi się do osoby, która jeździ zgodnie z przepisami i nie przekracza dozwolonej prędkości. Jednocześnie jednak jest bardzo niepewna, przez co może bardzo irytować innych uczestników ruchu drogowego. W szczególności, tzw. „wychowawców”, cechujących się brakiem tolerancji dla błędów innych posiadaczy pojazdów, nawet tych spowodowanych nieumyślnie. Tego typu użytkownicy samochodów bardzo często stosują zasadę „oko za oko, ząb za ząb”, czyli w sytuacji, gdy ktoś im zajedzie drogę odpłacają tym samym. Wychowawca nie lubi też „Niedzielnych kierowców”, którzy korzystają z samochodu rzadko i również nie przekraczają „magicznych” 50 km/h na prędkościomierzu. Często jeżdżą też bez świateł i nie aktualizują wiedzy na temat zmian w przepisach kodeksu ruchu drogowego. Jednocześnie są niezwykle opanowani. Irytujące trąbienie „wychowawców” nie jest w stanie wyprowadzić ich z równowagi. W końcu…jeśli komuś nie podoba się ich styl jazdy, to zawsze może ich wyprzedzić. W ruchu drogowym można spotkać także sprytnych kierowców, którzy pod pretekstem niewiedzy łamią przepisy w celu uzyskania korzyści tj. miejsce parkingowe lub krótszej drogi do celu wyprawy. Nie interesują ich przy tym skutki takiego postępowania, ani tym bardziej zdanie innych posiadaczy pojazdów.
Firmowy styl jazdy
Nie dla wszystkich jednak samochód służy jako środek transportu. Tak zwani melomani traktują go jako jeżdżący odtwarzacz muzyki. Uchylają przy tym szybę, po to aby inni kierowcy mogli poznać ich nietuzinkowy gust muzyczny. Ich znakiem rozpoznawczym jest wystawiony na zewnątrz łokieć. Pojazdy melomanów wyróżniają się z tłumu nie tylko generowanym hałasem, ale także wyglądem-często są tuningowane albo wyposażone w różne gadżety.
Samochód może służyć także jako… biuro. Dotyczy to głównie kierowców pojazdów służbowych, których można poznać po telefonie komórkowym przy uchu. Zdaniem funkcjonariuszy policji prowadzący auta firmowe wyróżniają się dodatkowo szybką jazdą, ryzykownym wyprzedzaniem oraz ignorowaniem zakazów zatrzymywania się. W przypadku zatrzymania przez policję najczęstszą wymówką takich kierowców jest pilne polecenie od szefa lub konieczność bycia na czas na spotkaniu służbowym. Pracownicy korzystający z firmowych samochodów często czują się bezpiecznie łamiąc przepisy, ponieważ posiadają CB radia lub aplikacje na telefony komórkowe, które na bieżąco dostarczają im informacji o lokalizacji patroli policyjnych. Dodatkowo, zmorą firm udostępniających pojazdy pracownikom jest to, że często są one wykorzystywane do celów prywatnych. Oprócz załatwiania swoich spraw na mieście, zdarza się nawet, że w samochodach służbowych przewożone są dzieci i to…. bez wymaganego fotelika. Po polskich drogach porusza się około 2 mln samochodów służbowych, więc z pewnością każdy z nas spotkał się z tego typu osobnikiem chociaż raz. Najbardziej pożądanym rodzajem uczestnika ruchu drogowego zarówno za kierownicą auta firmowego, jak i prywatnego jest „asertywny kierowca”, którego cechuje szacunek wobec innych prowadzących pojazdy. Nie jest zatem przyczyną konfliktowych sytuacji, gdyż chce przede wszystkim bezpiecznie dotrzeć do celu. Zachowanie tego typu powinno stanowić wzór dla każdego posiadacza samochodu. Ilu z nich jednak dąży do takiego ideału?

Agnieszka Orłowska, psycholog
Badania psychologiczne są inspiracją do tworzenia różnego rodzaju typologii kierowców. Zachowanie na drodze może być np. uzależnione od typu osobowości. Okazuje się, że cholerycy, czyli osoby impulsywne i wybuchowe są bardziej skłonne do ryzyka niż flegmatycy, melancholicy czy sangwinicy (osoby energiczne i towarzyskie). Badania prowadzone przez Stowarzyszenie Psychologów Transportu w Polsce w latach 1999 – 2004 i w Instytucie Transportu Samochodowego w Warszawie wykazały związek pewnych cech kierowcy z podwyższonym prawdopodobieństwem spowodowania przez niego wypadku samochodowego. Są to: wysoka agresja, nadmierny lęk, brak wystarczającej podzielności i koncentracji uwagi, nieprzyjmowanie w wystarczającym stopniu norm społecznych i moralnych oraz niska sprawność intelektualna. Wyróżnili oni 4 typy użytkowników szos powodujących zagrożenie w ruchu drogowym. Pierwszym są kierowcy z syndromem Mad Maxa, czyli pragnący rządzić na drodze, drugim – kierowcy wychowawcy, którzy swoim zachowaniem próbują nauczyć innych „moresu”, a tym samym podwyższają własną samoocenę, trzecim – kierowcy z syndromem słodkiej idiotki, niestosujący się do przepisów i nie myślący o innych, a czwartym – kierowcy odreagowujący lęki, którzy potrafią ustąpić komuś miejsca, by zaraz zajechać mu drogę. Okazuje się także, że prawdopodobieństwo wypadku może zależeć od wieku. Statystycznie osoby mające między 25 a 59 lat są najbezpieczniejszymi kierowcami. Młodzi i starsi kierowcy powodują więcej kolizji. Warto jednak pamiętać, że w największym stopniu bezpieczeństwo na drodze zależy od zachowania osoby siedzącej za kierownicą i jej sprawności podczas kierowania pojazdem. Tak więc każdy z nas może stać się 80 letnim cholerykiem Mad Maxem, gdy usiądzie za kółkiem po nieprzespanej nocy lub gdy jadąc kłóci się przez telefon ze współmałżonkiem. Starajmy się więc o maksymalną koncentrację i sprawność podczas kierowania pojazdów.

Bartłomiej Dębski, Prezes Zarządu Cartrack Polska
Cartrack jest dostawcą outsourcingu usług monitorowania GPS. Obejmuje on nie tylko implementację rozwiązań, ale także stały monitoring, analitykę i zapewnienie ciągłości działania systemu.
Charakter działalności współczesnych firm wymaga od pracowników dużej mobilności. W związku z tym w niektórych przedsiębiorstwach posiadają oni do dyspozycji samochód służbowy, który staje się ich „biurem”. Z naszych obserwacji płynących z monitorowania tysięcy pojazdów wynika, że niestety użytkownicy często nie czują się odpowiedzialni za stan techniczny pojazdu oraz jego właściwą eksploatację. Chociaż osoby poruszające się na co dzień w samochodach należących do pracodawców często dbają o to, by nie łamać przepisów drogowych i nie narażać się na kary z tym związane, to jednak wciąż zdarzają się kierowcy, którzy przekraczają dozwoloną prędkość, obciążają silnik bardzo wysokimi obrotami przyspieszają lub hamują gwałtownie, co znacząco wpływa na koszty eksploatacji aut pracodawcy. Swoją „niesubordynację” na drodze kierowcy służbowych pojazdów tłumaczą napiętym grafikiem, koniecznością zdążenia na umówione spotkanie, czy pilnym poleceniem od szefa. W takich sytuacjach sprawdza się monitoring GPS, który pozwala korygować niewłaściwe zachowania osób kierujących firmowymi pojazdami i jednocześnie wspiera bezpieczną, oszczędną i efektywną jazdę. Dla przykładu, odnotowaliśmy kiedyś przypadek testowania jazdy na ręcznym hamulcu na zaśnieżonym parkingu przez pracowników jednej z firm, z którymi współpracujemy. Niestety ten niefortunny rajd skończył się kolizją z latarnią oświetlającą teren, a samo zdarzenie następnego dnia zostało zaraportowane do przełożonego jako szkoda parkingowa… Zaawansowany system trackingowy jest w stanie zaraportować numerycznie oraz wizualnie tego typu zdarzenia na tyle dokładnie, aby nie pozostawiać cienia wątpliwość osobie odpowiedzialnej za weryfikacje i zarządzanie pojazdami przedsiębiorcy.