Śnieżne szaleństwo na europejskich stokach kusi coraz większą rzeszę Polaków, którzy decydują się spędzić zimowe ferie w Austrii, Włoszech czy Francji. Jeśli decydujemy się na dojazd własnym transportem warto wiedzieć, co należy ze sobą zabrać, bo jak się okazuje, butelka oleju na dolewkę w bagażniku – choć przydatna – nie wystarczy.

Wymagania dotyczące wyposażenia auta poruszającego się po polskich drogach wynikają z Rozporządzenia Ministra Infrastruktury[1] i powinny być znane wszystkim, którzy zdali egzamin na prawo jazdy. W samochodzie trzeba mieć gaśnicę (homologowaną, z obowiązującym terminem ważności) i trójkąt ostrzegawczy. Bez tych dwóch elementów kontrola policyjna może sporo kosztować – od 20 do nawet 500 złotych. Nie wszyscy kierowcy wiedzą, że nie ma obowiązku posiadania apteczki czy kamizelki odblaskowej, choć warto je mieć w aucie.

Tymczasem podróże po Europie wiążą się z koniecznością posiadania większej liczby przydatnych, lub innych niż w Polsce, elementów. Na przykład: nie wszędzie trzeba mieć ze sobą gaśnicę. Nie jest obowiązkowa w Szwajcarii. Trudno jednak wyobrazić sobie, że przekraczając granicę, ktoś wyrzuci ją z auta.

Należy więc dopakowywać kolejne elementy wyposażenia auta, na ogół służące poprawie bezpieczeństwa w przypadku sytuacji awaryjnych, czy nieprzewidzianych kłopotów. I tak główną rzeczą potrzebną podczas podróży – poza trójkątem i gaśnicą – jest kamizelka odblaskowa. Jest obowiązkowa w wielu państwach Unii Europejskiej, w tym w Belgii, Chorwacji, Czechach, Hiszpanii, we Francji i Słowacji. W niektórych krajach, takich jak Niemcy czy Austria, w razie awarii nie wolno opuścić auta bez kamizelki na trasach szybkiego ruchu i autostradach. Natomiast Szwajcaria jest surowa, jeśli chodzi o trójkąty ostrzegawcze, gdyż przepisy wymagają posiadania aż dwóch tego typu zabezpieczeń.

Prawem zupełnie nieznanym w Polsce jest konieczność wożenia ze sobą zapasowych żarówek. Wielu kierowców z naszego kraju ma je „na wszelki wypadek”, ale są kraje, w których trzeba je mieć. Dotyczy to między innymi Szwecji, Norwegii, Szwajcarii, Czech i Włoch.

W krajach skandynawskich nie wolno jeździć na „łysych” oponach – grubość bieżnika musi wynosić co najmniej 1,6 milimetra, a w Hiszpanii kierowcy mający wadę wzroku, muszą wozić w aucie drugą parę okularów. Z kolei górskie kraje nakazują mieć ze sobą łańcuchy śniegowe i wymagają używania ich na niektórych drogach.

Najbardziej restrykcyjnym i wymagającym krajem dla zmotoryzowanych turystów jest nasza sąsiednia Słowacja. Prawo drogowe jest w niej wyjątkowo szczegółowe. Poza oczywistymi wymaganiami – takimi jak posiadanie trójkąta czy gaśnicy, trzeba mieć zapasowe bezpieczniki, żarówki, pełnowymiarowe koło, podnośnik, klucz do kół i linkę holowniczą. Apteczka w tym kraju musi być wyposażona w plastry, opatrunki, folię izotermiczną, gumowe rękawiczki, agrafki i opaski elastyczne.

Przepisy dotyczące obowiązkowego wyposażenia auta w każdym kraju są nieco inne, warto zatem przed każdą podróżą upewnić się co bezwzględnie powinniśmy zabrać ze sobą w drogę.

***

O Shell

Shell jest wiodącym globalnym dostawcą środków smarnych dla samochodów osobowych, ciężarowych, motocykli i maszyn przemysłowych. Najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne powstają w trzech głównych centrach badawczo-rozwojowych w Hamburgu, Szanghaju i Houston. Shell produkuje oleje w 50 blendowniach, a smary w 17 zakładach produkcyjnych na świecie, na bazie oleju powstałego z gazu naturalnego, w największej instalacji petrochemicznej zlokalizowanej w Katarze. Niezmiennie od 9 lat Shell zajmuje pierwsze miejsce wśród dostawców środków smarnych
na świecie (źródło: Kline&Company).