O dobrym pierwszym wrażeniu nowowybudowanego domu decyduje często rodzaj pokrycia dachowego. I choć dla laika mogłoby wydawać się to sprawą nieistotną, to również zwróci na nie uwagę, baczniej przyglądając się bryle budynku.

 

Romans z tradycją

Jeśli jednak należymy do tej znakomitej większości inwestorów, którzy mają wybór, nie można pominąć dachówki w swoich rozważaniach. Ceramiczna czy betonowa–zawsze będzie wyglądała solidnie i ponadczasowo. Żywotność ocenia się nawet na 100 lat. Ten niezwykle popularny od dziesiątków lat materiał pokryciowy, charakteryzuje się niezwykłą trwałością, a przy okazji zapewni nam ciszę w domu podczas deszczu. Wybór tego szlachetnego, materiału ma też wymiar praktyczny. To sprzymierzeniec posiadaczy dachów o skomplikowanych kształtach, ale wróg lekkich, niestabilnych i przestarzałych konstrukcji. Powiedzenie, że jakość kosztuje, jest adekwatne do tego rodzaju pokrycia dachowego (35–40 zł/m2). I nie o same dachówki tu chodzi, ale o akcesoria montażowe i wykończeniowe, które oprócz swojego faktycznego wagowego ciężaru, są niezbędne i drogie przy pracach dekarskich. Pokryte glinką, czy glazurą dachówki ceramiczne nie ustępują jakością dachówce betonowej, zwanej cementową. Nieco tańsza od ceramicznej, odrobinę mniej trwała (do 70 lat), ale wyglądem niemal identyczne i dedykowane do dachów o kącie nachylenia od 30 do 60°.

Z blachą za pan brat

Blacha od lat święci triumfy i dumnie wyleguje się w słońcu na polskich domach, szczególnie jej reprezentant–blachodachówka. Nie dość, że do złudzenia przypomina klasyczną dachówkę, nie generuje wygórowanych kosztów ekipy budowlanej i akcesoriów montażowych, to jeszcze jest od niej tańsza (od 25 zł/m2). Warto jednak zwrócić uwagę na jej podatność na odkształcenia i rdzewienie, co zmusza nas do dbałości o regularne odśnieżanie i precyzję w kładzeniu tego materiału dachowego. Jako tańszy odpowiednik dachówki, nie będzie również tak dobrze tłumiła dźwięków z zewnątrz. Przeznaczenie do dachów o kącie nachylenia 10 do 90°, czyni je uniwersalnym materiałem pokryciowym.

Powrót papy

Z ekonomicznego punktu widzenia, najtańszym materiałem pokryciowym będzie papa. Należy jednak rozważyć, czy taniej znaczy lepiej. Pokrycia bitumiczne są bowiem uniwersalne pod względem kąta nachylenia czy rodzaju dachu, nie wymagają też wyspecjalizowanej ekipy dekarskiej. „Jednak pamiętać należy o braku odporności pokryć bitumicznych na wysoką temperaturę. Nikt nie lubi charakterystycznego nieprzyjemnego zapachu topiącej się smoły w upalny dzień. Lepszym rozwiązaniem będą gonty, czy płyty z papy, które nie reagują tak mocno na temperaturę i nie odkształcają się istotnie pod wpływem ciepła” – mówi specjalista ze sklepu Dekarze.pl.

Wiejsko-miejski szyk

Prawdziwy renesans przeżywają wszelkiego rodzaju pokrycia dachowe nawiązujące do historii, ale i przy okazji ekologiczne. Jak przystało na nowy trend, jest to rozwiązanie droższe niż typowe dachówki, papy, czy blachy. Taka dachowa fantazja, coraz popularniejsza w krajach Europy Zachodniej, w Polsce wciąż tanowi niszę. Wpływ na to ma słaba dostępność materiałów pokryciowych (głównie specjalnie preparowanej trzciny) oraz ekip montujących je. Niewielu decyduje się na to rozwiązanie z uwagi na ograniczoną trwałość do maksymalnie 50 lat, a także konieczność przeciwogniowej impregnacji poszycia raz na 3 lata. Jest to materiał zarezerwowany dla dachów o minimalnym kącie nachylenia 40°. Nie można jednak zbagatelizować korzystnego wpływu strzechy na mikroklimat domu, a także doskonale walory izolujące.

To, co kładzione na dach jest najczęściej kwestią gustu, budżetu, dyktowane niejednokrotnie parametrami technicznymi. Ale trzeba też pamiętać o miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, który precyzyjnie może określać kwestie zadaszenia, z kolorem pokrycia włącznie. Jeśli jednak mamy wybór–rozważmy to, co dobre i niekoniecznie tanie.