Sprzęt medyczny wzbudzał podejrzenia na lotniskach

Wypowiedź: Dorota Minta, prezes Fundacji STOMAlife, Hanna Hybicka, stomiczka, prof. dr hab. n. med. Krzysztof Bielecki, chirurg, członek Rady Programowej Ogólnopolskiej Kampanii Społecznej ,,STOMAlife. Odkryj stomię”, Członek Rady Towarzystwa Medycyny Ratunkowej oraz Towarzystwa Urazów Wielonarządowych przy Ministerstwie Zdrowia, Przemysław Przybylski, rzecznik prasowy Lotniska Chopina w Warszawie, Alicja Żwańska, Urząd Lotnictwa Cywilnego.

Zdarzało się, że stomicy byli traktowani jak przestępcy, ponieważ przy odprawie na lotniskach obsługa przez pomyłkę uznawała worki stomijne za podejrzane przedmioty. Bywały sytuacje, kiedy stomicy byli rozbierani i skrupulatnie przeszukiwani. Upokorzenie – to słowo najczęściej padało po takiej kontroli. Teraz ma to się zmienić, gdyż ruszył Ogólnopolski Program Szkoleń Portów Lotniczych Dotyczących Odpraw Pasażerów z Wyłonioną Stomią. Są one wynikiem współpracy, którą Fundacja STOMAlife podjęła z Urzędem Lotnictwa Cywilnego oraz Zarządem Granicznym Komendy Głównej Straży Granicznej.

– Na lotnisku potraktowano mnie w sposób niesmaczny, poczułam się dyskryminowana.

Przyszły dwie panie i wyprowadziły mnie jak przestępcę na rewizję osobistą. Tam mnie rozebrano. Zapytano mnie, co pani tu ma. Ja odpowiedziałam, że miałam raka jelita grubego i miałam wyłonioną stomię. Panie nawet nic o tym nie wiedziały – mówi newsrm.tv Hanna Hybicka, stomiczka.

Stomia jest chirurgicznie wytworzonym połączeniem części jelita z powierzchnią ciała. Operacja wyłonienia stomii jest przeprowadzana między innymi w wyniku chorób układu pokarmowego, które stają się coraz bardziej powszechnym problemem medycznym. Szacuje się, że w Polsce żyje ponad 40 tysięcy stomików.

Specjalny sprzęt stomijny znajdujący się na brzuchu stomika, może wzbudzić podejrzenia operatorów kontroli bezpieczeństwa, którzy dotychczas nie spotkali się z tematem stomii. Teraz sytuacja, jaka spotkała panią Hanię nie powinna się powtórzyć. Na terenie całego kraju odbywają się szkolenia pracowników lotnisk odpowiedzialnych za kontrole bezpieczeństwa. W trakcie szkoleń kontrolerzy poznają sprzęt stomijny, którego posiadanie jest niezbędne stomikom w trakcie podróży. Dowiadują się również jak wygląda życie ze stomią oraz w jaki sposób komunikować się ze stomikami, aby zapewnić im komfort i zrozumienie.

Pierwszą organizacją, która z pełnym zrozumieniem i zaangażowaniem podeszła do kwestii związanej z poprawą komfortu podróżujących stomików jest Lotnisko im. F. Chopina w Warszawie. – Z przyjemnością przyjęliśmy ofertę Fundacji STOMAlife żeby przeszkolić naszych pracowników, którzy mają kontakt z pasażerami. Wyjaśniono czym jest stomia, jakie są potrzeby osób ze stomią, jak wygląda sprzęt, który te osoby ze sobą wożą, jak skontrolować taką osobę – mówi Przemysław Przybylski, rzecznik prasowy Lotniska Chopina w Warszawie.

Do tej pory, przeszkoleni zostali również pracownicy lotnisk w Modlinie, Zielonej Górze, Bydgoszczy, Łodzi, Olsztynie, Lublinie oraz Katowicach.

Należy podkreślić, iż w oficjalnych przepisach dotyczących przewozu bagażu podręcznego, leków oraz środków medycznych nie ma słowa o sprzęcie stomijnym, bez którego stomik nie może funkcjonować.

– Kluczową kwestią, która ma szanse realnie wpłynąć na wzrost komfortu podróżujących stomików jest między innymi zapoznanie się pracowników lotnisk z Kartą Stomika i uznanie praw z niej wynikających za obowiązujące – mówi Dorota Minta, prezes Fundacji STOMAlife.  Karta Stomika to dokument zaświadczający, że jej posiadacz ma wyłonioną stomię. Karta wydawana jest w formacie karty płatniczej, do której dołączane jest zaświadczenie medyczne, przetłumaczone na siedem języków. Warunkiem ważności zaświadczenia oraz potwierdzeniem zasadności korzystania z karty stomika jest podpis oraz pieczątka odpowiedniego organu medycznego.

– Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że nasz program szkoleń spotkał się z takim zaangażowaniem i wsparciem ze strony zarówno Urzędu Lotnictwa Cywilnego, Zarządu Granicznego Komendy Głównej Straży Granicznej jak i samych portów lotniczych. Dla naszych podopiecznych to naprawdę krok milowy w stronę powrotu do pełnego udziału w życiu publicznym – dodaje Dorota Minta.