Dzieci to mistrzowie aktywności. Naśladują swoich piłkarskich idoli na boiskach, urządzają wyścigi znane z olimpijskich stadionów, nie straszne im rowery, rolki i hulajnogi lub zabawy w parku linowym. Wzmożona aktywność małych sportowców może nieść za sobą pewne konsekwencje, które zna każda mama – drobne rany i otarcia, stłuczone kolana czy zdarte łokcie. Bez względu na charakter skaleczenia, nie powinniśmy go lekceważyć. Jak sobie z nimi poradzić i dlaczego każda przezorna mama powinna mieć w swojej torebce mini apteczkę?

Bądź przygotowana

Wychodzicie na plac zabaw, boisko piłkarskie, jedziecie na pełną przygód wycieczkę do lasu i co? Czy jesteś na ten wyjazd odpowiednio przygotowana? Wydaje się, że Twoja torebka ma w sobie wszystko, czego potrzebujecie: wilgotne chusteczki, coś do picia, małe przekąski, telefon, książka dla ciebie i kilka dodatkowych zabawek dla dziecka. A czy zabierasz ze sobą podręczną apteczkę, która nie zajmuje wiele miejsca, a daje gwarancję odpowiedniej reakcji w przypadku małego skaleczenia lub urazu, o który przecież nie trudno, jeśli masz w domu naprawdę aktywnego zawodnika. Pamiętaj: mała apteczka waży niewiele, a wyposażenie jej w spray antyseptyczny, kilka plastrów, gazików, pęsetę, jednorazowe rękawiczki czy mini nożyczki, pozwoli na odpowiednią reakcję w przypadku drobnego wypadku.

Odkażenie to podstawa

Upadek z roweru lub ulubionej hulajnogi, może spowodować, że delikatna skóra dziecka nabawi się otarć i drobnych skaleczeń. Płacz malucha minie szybko, wystarczy przecież, że mama delikatnie „pochucha” ranę i da małego buziaka, a co zrobić z bolesnym otarciem? Przede wszystkim zabezpieczyć i zdezynfekować.

Każde skaleczenie należy odpowiednio zaopatrzyć. Drobna rana powoduje w naszych dzieciach uczucie dyskomfortu i niemożność wykonywania rożnych czynności. Dlatego ranę należy delikatnie odkazić i zabezpieczyć żeby goiła się szybciej. Jak zrobić to najlepiej? Najpierw możemy przemyć ją wodą np. taką, którą mamy przy sobie w torebce, a następnie spryskać sprayem antyseptycznym lub w przypadku starszych dzieci (od 12 roku życia) użyć maści z antybiotykiem (np. Maxibiotic). A żeby było już zupełnie „po bólu” nakleić na ranę, kolorowy plasterek, który skutecznie poprawi humor małego sportowca.

Na małe siniaki

Uderzenie się w jakąkolwiek przeszkodę może doprowadzić do pojawienia się siniaka, który przez długi czas będzie wątpliwą ozdobą skóry małego sportowca. Aby zminimalizować jego rozmiary oraz przynieść ukojenie, jak najszybciej po doznaniu kontuzji należy przyłożyć zimny kompres np. w postaci lodu. Poza działaniem przeciwbólowym, zimne środowisko minimalizuje rozmiary wewnętrznego krwawienia, dzięki czemu obrzęk będzie miał mniejsze rozmiary. Po upływie doby należy zacząć stosować ciepłe okłady. Rozszerzą one naczynia krwionośne, które wchłoną gromadzącą się pod skórą krew. Warto stosować także maści, zawierające wyciąg z nasion kasztanowca.

Doraźna pomoc przy poważniejszych urazach

Pasja, z którą dzieci oddają się sportowi może doprowadzić do nieco poważniejszych urazów. Skręcenia, zwichnięcia czy złamania powodują konieczność udania się do specjalisty. Aby ulżyć dziecku w oczekiwaniu na pomoc lekarza można zastosować zimne okłady (jeśli mamy taką możliwość). Najlepiej w przypadku większego urazu wezwać wykwalifikowaną pomoc medyczną lub samodzielnie pojechać z dzieckiem do najbliższego szpitala. Choć sport to zdrowie, może doprowadzić do bolesnych urazów. Jakkolwiek kultowy cytat „jak się nie wywrócisz, to się nie nauczysz” w pełni oddaje zdobywanie doświadczenia w jakiejkolwiek dyscyplinie sportu, powinniśmy przeciwdziałać konsekwencjom, wynikającym z powstałych urazów.